Punkt słyszenia zależy od (punktu) siedzenia

PAULINA KSIĄŻEK

Dwa przedstawienia operowe, dwie warszawskie instytucje, jeden reżyser

Ryszard Peryt stworzył inscenizację Wesela Figara dla Warszawskiej Opery Kameralnej 25 lat temu. Kiedy w sierpniu 2017 roku został dyrektorem Polskiej Opery Królewskiej, bardziej niż pewny był fakt, że w jej repertuarze pojawi się również coś z Mozartowskich szlagierów. Rozplanowanie sezonów operowych w obu instytucjach sprawiło jednak, że wystawienia dość niefortunnie zbiegły się ze sobą w czasie.

Polska Opera Królewska jest instytucją odwołującą się do początków teatru operowego w kraju. Z inicjatywy Władysława IV na Zamku Królewskim powstała scena przeznaczona do wystawiania oper, którą później Stanisław August Poniatowski przeniósł do Teatru Królewskiego w swojej letniej rezydencji – Łazienkach Królewskich. Teraz tradycja została podjęta na nowo i warto przyglądnąć się, z jakim skutkiem.

Ironiczne słowa Hrabiego o Cherubinie „Biedaczek! Biedaczek! Raz go już nakryłem”, w pełni można odnieść do wizji reżyserskich Ryszarda Peryta. Z pozoru różnią się one od siebie, uważny widz jednak – o ile porwał się na niebagatelny wyczyn obejrzenia dwóch wystawień tej samej opery przez tego samego inscenizatora, i to w odstępie czasowym niespełna dwóch tygodni – dostrzeże bardzo wiele podobnych, jeśli nie identycznych zabiegów interpretacyjnych. Bo jak inaczej zaśpiewać Se vuol ballare, jeśli nie podrzucając sztuczną głowę (lalki? manekina?) i bawiąc się nią? Inaczej się nie godzi – do tańca trzeba dwojga!

Tak więc Peryt nakryty. Swoim postępowaniem zasłużył sobie na tytuł reżysera jednego pomysłu. Może łatwiej byłoby mu to wybaczyć, gdyby przynajmniej śpiewacy wywiązywali się ze swoich zadań. Niestety, podczas spektaklu w Starej Oranżerii z każdą kolejną sceną wzrastała moja irytacja na solistów, którzy z Mozartem nie poradzili sobie ani wokalnie, ani aktorsko. Intonacja była u nich równie nieprzewidywalna co wybuchy śmiechu Wolfganga w filmie Amadeusz Miloša Formana, a do tego zdarzały się chwile, gdy artyści śpiewali do wewnątrz sceny. Realizując „Wesele Figara”, zarówno Peryt, jak i jego zespół pogwałcili nie tylko sensowne reguły teatru operowego, ale wręcz część praw publiczności, potraktowali bowiem widzów z lekceważeniem. Bo jak mógł poczuć się odbiorca nieznający włoskiego, ani tłumaczenia całości libretta na pamięć, skoro Opera Królewska zrezygnowała z wyświetlenia polskiego tekstu. Jak można było domyślić się po widowni opustoszałej po przerwie, pomysł ten nie należał do najlepszych, i choć był to zalewie wierzchołek góry lodowej, niewątpliwie miał wpływ na decyzję sporej części widzów.

Pewne problemy z tym aspektem technicznym miała też Warszawska Opera Kameralna, jednak ostatecznie zadbała o to, by widzowie śledzili polski tekst. Co najważniejsze jednak, w tym wystawieniu można było dostrzec komedię. Po uwerturowym falstarcie orkiestry pod dyrekcją José Marii Florência – która już po dwóch taktach nie stroiła i, choć rozpoczęła w tempie allegro, to zakończyła w andante – zabrzmiał duet Figara i Zuzanny. Po nim samym można było się spodziewać, że wokalnie i aktorsko będzie to dobre wykonanie. Oczywiście, jeśli komuś udało się ignorować permanentne fałsze instrumentalistów, które niestety towarzyszyły nam do ostatniego taktu. Mimo to wykonane z blaskiem arie, dowcipne ansamble i dobra prezentacja sceniczna rekompensowały niedoskonałości akompaniamentu, choć chwilami z sentymentem wracało się myślą do orkiestry z Łazienek Królewskich, która pod dyrekcją Dawida Runtza prezentowała klarowne i lekkie brzmienie bez ćwierćtonowych dodatków.

Warto dwa słowa poświęcić obsadzie, bo o ile wyliczanie śpiewaków prezentujących się w inscenizacji w Polskiej Operze Królewskiej sprowadzałoby się do rozstrzygania konkursu na najgorszego solistę sezonu (choć przychylnym okiem można spojrzeć na Martę Boberską w roli Zuzanny – jako jedyna zrozumiała ona ducha Figara), o tyle inscenizacja Warszawskiej Opery Kameralnej miała swoje gwiazdy, które dodały jej splendoru. Jedną z nich była Ingrida Gápová w roli Zuzanny. Śpiewaczka zadbała nawet o najdrobniejsze subtelności wokalne, a przy tym nie traciła na napięciu dramaturgicznym. Dodatkowo świetnie zaprezentowała się ze strony aktorskiej, dając do zrozumienia, że każda postać może mieć wiele twarzy. Równie ciekawą kreację stworzył Stanisław Kuflyuk (hrabia Almaviva). Idealnie oddał porywczość i dumę hrabiego, jak również to, że bohater nie potrafi być obojętny na kobiece wdzięki. W zestawieniu z grą Roberta Gierlacha w Polskiej Operze Królewskiej oraz sztucznością jego ruchów i niewyraźną wymową, jeszcze ciekawsza stawała się prezentacja Kuflyuka. By docenić osoby, które wyróżniły się na tle obsady przedstawienia w Starej Oranżerii, warto wspomnieć o Justynie Stępień (Marcelina), która pomimo kilku nieczystości zaprezentowała ciekawą rolę, a przy tym jako jedna z nielicznych zadbała o wymowę tekstu.

Wychodząc z budynku Warszawskiej Opery Kameralnej, miałam niedosyt Mozarta, który dopiero co zaczął nabierać dla mnie właściwych kolorów. Po przedstawieniu w Polskiej Operze Królewskiej myślałam tylko o niewygodnych krzesłach. Może gdyby Mozartowskie dramma giocoso nie przybrało tak poważnych odcieni, a dodatkowo uwagę przyciągnęła dobra gra aktorska i prezentacje wokalne, udałoby się o nich zapomnieć. Ale nawet teraz czuję te uwierające siedziska…

 

 

Wesele Figara
Muzyka: Wolfgang Amadeus Mozart
Libretto: Lorenzo Da Ponte
Dyrygent: Dawid Runtz
Reżyseria i scenografia: Ryszard Peryt
Kostiumy: Marlena Skoneczko
Soliści: Robert Gierlach, Gabriela Kamińska, Marta Boberska, Andrzej Klimczak, Julita Mirosławska, Justyna Stępień, Mateusz Zajdel, Sławomir Jurczak, Małgorzata Rudnicka, Bogdan Śliwa
Chór i Orkiestra Polskiej Opery Królewskiej
Polska Opera Królewska, 28 kwietnia, 2018

Wesele Figara
Muzyka: Wolfgang Amadeus Mozart
Libretto: Lorenzo Da Ponte
Dyrygent: José Maria Florência
Reżyseria: Ryszard Peryt
Scenografia: Andrzej Sadowski
Soliści: Stanisław Kuflyuk, Magdalena Molendowska, Ingrida Gápová, Dariusz Machej, Jan Jakub Monowid, Marzanna Rudnicka, Dariusz Górski, Aleksander Kunach, Zbigniew Dębko, Magdalena Smulczyńska
Zespół Wokalny Warszawskiej Opery Kameralnej
Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej „Musicae Antiquae Collegium Varsoviense”
Warszawska Opera Kameralna, 13 maja, 2018